Po tej całej wycieczce do jednostki wojskowej, poszłam spać, a kiedy się obudziłam znalazłam się tu. Tutaj, czyli w łóżku. Jest 5 rano.
-CHOLERA! NIE SPAKOWAŁAM SIĘ!- krzyknęłam przerażona. Popędziłam po plan lekcji i zaczęłam się pakować. Uf, skończyłam. 5:12. Zdąże na 7:30. Poszłam do garderoby się ubrać. Hm...wezmę na dzisiaj kombinezon. Tak! Ten krótki w biało-żółte paski! Nie...może w biało-czarne, albo tęczowe. No w końcu myślę! A do tego lepiej japonki czy conversy, lub na koturnie. Hm...raczej białe na koturnie z palcem i dziurami. Dobrze, że mam pomalowane na tęczowo paznokcie u stóp. I złote kolczyki. Koła czy kulki. Chyba koła. Tak.
Minęła godzina z kawałkiem zanim ogarnęłam się z resztą obowiązków. Jest 6:34. Zbiegłam z torbą na dół i na szybko wypiłam jogurt malinowobananowy. Yummy. Poszłam umyć zęby i zobaczyłam, że już 7:21. Kurde.
-MAMOO! JEDZIEMY?- wrzeszcze z przedpokoju ubierając koturny.
-No! Już schodzę- odparła osoba zapytana. Czekam niecierpliwie na wycieraczce i oglądałam się w lustrze.
Tęczowe, buty, kombinezon, paznokcie u stóp, końcówki włosów. Z włosów rozwalony (specjalnie) kok, tusz na rzęsy nałożony, błyszczyk też. Jezuu! Gdzie ta mama.
-Idziesz?!-tupię nogami zdenerwowana.
Słyszę zbieganie ze schodów. W końcu. Wyciągam klucze z drzwi i wychodze na dwór. Podbiegam do samochodu. Czekam, aż mama otworzy mi go. Już wychodzi z mieszkania, a przy tym otwiera wózek. Wsiadam do niego i sprawdzam godzinę. 7:27. Mama wsiada i zapala auto. Wyjeżdżamy i jedziemy pod szkołę, a mama do swojej firmy budowlanej.
Kiedy przyjechałyśmy do gimnazjum, pobiegłam do budynku. Miał czerwono-biały kolor. Zajrzałam do szatni i zauważyłam Paule.
-Paula!- zawołałam. Przyjaciółka zauważa mnie i idzie w moją stronę.
-Hej. Ładnie wyglądasz!- mówi.
-Dziękuję. Pójdziesz ze mną zmienić buty?- Paula przytaknęła i poszła za mną. Wyjęłam z torby kolorowe conversy i białe skarpetki. Ubrałam to (zaczynając oczywiście od skarpetek, a kończąc na butach), a koturny wrzuciłam do białego worka szkolnego na moim wieszaku.
Wzięłam Paulinę za rękę i pobiegłam do klasy.
Z biegiem czau uświadamiam sobię, że osoby, które znam od dziecka, są mi całkowicie obce... Fałsz i zakłamanie - mentalność małych miejscowości. ♥
29 czerwca, 2015
III. Poranek Viko
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Heej!
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział ;-)
Wiki jaki gust dobry ma xD
Czekam na nexta ^.^
Buziaki ;-***
^.*
Dziękuję za docenienie mojej głównej bohaterki Wiki "Viko". Kochana
Usuń😄💚👜
Hejka. To znowu ja! Znów sie postarałaś. Kocham te twoje fazy na blogu. Pisz dalej! Uwielbiam Ciebie czytać. Polecam Magda Gesler <3 :* :*
OdpowiedzUsuńP.P
Dzienaa... Hehe ♡
UsuńSuper !!!! Jestem z ciebie dumna :) haha
OdpowiedzUsuń